Narodził mi się w głowie pewien plan pod roboczą
nazwą "izolacja". Narodził się po raz kolejny; nigdy go nie
zrealizowałam. Na czym miałby polegać?
Pewnego dnia wyjeżdżam. Nie mówię nikomu po co, gdzie i z kim. Mówię tylko, że wracam za dwa tygodnie i żeby się nie martwili. Telefon komórkowy zostawiam w domu. Wynajmuję pokój w leśniczówce, gdzieś w Bieszczadach, lub na Suwalszczyźnie. Biorę ze sobą kilka książek, mapy, ubrania, aparat fotograficzny. Pierwszego dnia robię zapasy żywności, żeby potem od czasu do czasu kupować jedynie chleb. Jadę sama. Odcinam się. Chodzę z plecakiem po lesie, patrzę, wącham i smakuję powietrze, fotografuję. Myślę, czytam. Robię sama ognisko, piekę kiełbaski, piję piwo. Sama wpatruję się w dogasające węgielki, spoglądam w gwiazdy. Zasypiam, kiedy chcę. Nie budzi mnie żaden budzik. Nie mam telewizora, radia, komputera. Nie dzwonią znajomi, nie dostaję smsów. Nie inicjuję żadnych kontaktów. Zespalam się z ciszą. Konsumuję upływający czas wg swojego widzimisię. Liczę wg swojego licznika. Mogę go spowalniać, przyspieszać.
Poczułabym siebie. Może nie chciałabym wracać?
Pewnego dnia wyjeżdżam. Nie mówię nikomu po co, gdzie i z kim. Mówię tylko, że wracam za dwa tygodnie i żeby się nie martwili. Telefon komórkowy zostawiam w domu. Wynajmuję pokój w leśniczówce, gdzieś w Bieszczadach, lub na Suwalszczyźnie. Biorę ze sobą kilka książek, mapy, ubrania, aparat fotograficzny. Pierwszego dnia robię zapasy żywności, żeby potem od czasu do czasu kupować jedynie chleb. Jadę sama. Odcinam się. Chodzę z plecakiem po lesie, patrzę, wącham i smakuję powietrze, fotografuję. Myślę, czytam. Robię sama ognisko, piekę kiełbaski, piję piwo. Sama wpatruję się w dogasające węgielki, spoglądam w gwiazdy. Zasypiam, kiedy chcę. Nie budzi mnie żaden budzik. Nie mam telewizora, radia, komputera. Nie dzwonią znajomi, nie dostaję smsów. Nie inicjuję żadnych kontaktów. Zespalam się z ciszą. Konsumuję upływający czas wg swojego widzimisię. Liczę wg swojego licznika. Mogę go spowalniać, przyspieszać.
Poczułabym siebie. Może nie chciałabym wracać?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz