,, Miałam przed sobą piękno doskonałe jak geometria i przepuszczalne jak powietrze. ”
Lubię obgryzać stalówkę od pióra tworząc dla Niego jakieś marne wiersze, słowa zupełnie ze sobą niewspółgrające jak oksymorony. Zazwyczaj siedzę na podłodze, słucham psychodelicznego rocka, sporadycznie spoglądam łagodnie na bezład, który mnie otacza. Oglądam kąt po kącie, liczę kieliszki, puste butelki po winie, opakowania po papierosach... Jest ich tak wiele w moim pokoju, że zgrane w całość za kilkadziesiąt lat mogłyby tworzyć całkiem niezły obiekt kolekcjonerski. Wtedy pojawiasz się Ty. Ty ze swoimi namiętnymi ustami niczym spragnionymi pocałunku. Czuję jak Twoje ciało oddycha już całe. Jesteś teraz tylko mój, a ja mam niecny plan. Chcę czynić wszystko byś poczuł w sobie dzisiaj drżenie nieba.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz